fb rss

Poza aktywną starość

line

 

Na konferencję "Poza starość. Rozwój-Zmiana-Wsparcie", zorganizowaną przez Dolnośląską Szkołę Wyższą, wybrałam się dla jednej prezentacji, zatytułowanej "Starzenie się w Polsce z perspektywy etnograficznej". Żeby ją wygłosić, amerykańska antropolożka przyleciała zza oceanu; byłam bardzo ciekawa tego, co ma do powiedzenia.

Poznałyśmy się we Wrocławiu, gdzie Jessica Robbins prowadziła etnograficzne badania, kilka razy spotkałyśmy się też w Poznaniu, gdy tam mieszkałam (bo i tam Jessica rozmawiała ze starszymi ludźmi).

Badawczo połączył nas nie tylko temat starości, ale i podejrzliwość, z jaką podchodziłyśmy do obsesji na punkcie "aktywnej starości", którą obserwowałyśmy nie tylko na gruncie działania instytucji lokalnych i organizacji pozarządowych, ale i na gruncie krajowych i unijnych polityk i programów, w które te działania musiały się wpisać.

 

 

 

"Wbrew spolaryzowanemu dyskursywnemu kontekstowi starzenia się w  Polsce, w którym nowoczesnym, postępowym i aktywnym starszym dorosłym przeciwstawia  się rzekomo cierpiących i opuszczonych starszych pensjonariuszy placówek opiekuńczych, moje etnograficzne badania wykazują, że na drodze procesów więziotwórczych powstają inne możliwości doświadczania i  rozumienia moralnej podmiotowości w  starszym wieku. (…) Moje badania dowodzą, iż starzenia się nie należy pojmować w paradygmacie podziału na zdrowych i aktywnych starszych dorosłych oraz chorych i cierpiących starców, lecz raczej w kontekście praktyk, za pomocą których starsi ludzie budują znaczące relacje. Mimo rosnącej popularności programów promujących aktywną starość, a także rzeczywistej inkluzji, upełnomocnienia, afirmacji i transformacji, które mogą stać się udziałem uczestników tych programów, imperatyw zdrowia i samoopieki może przynieść niezamierzone skutki w  postaci zmarginalizowania osób dotkniętych chorobą lub niepełnosprawnością. Zważywszy na częstotliwość występowania chorób i zniedołężnienia wśród starszych mieszkańców Polski oraz inkluzywne intencje owych programów, koniecznie należy zwrócić uwagę również na ich ograniczenia."

 

- można przeczytać w artykule "Aktywność i jej etnograficzne konteksty: starzenie się, pamięć i podmiotowość w Polsce", który stał się podstawą konferencyjnego wystąpienia Jessici Robbins. Autorka kwestionuje w nim nie tylko karkołomność stosowania opozycji aktywna-bierna (starość), ale i przeciwstawiania zdrowia chorobie czy sprawności niepełnosprawności. Za pomocą etnograficznej opowieści (której chwilami blisko do reportażu) pokazuje też sposoby budowania własnej podmiotowości przez starszych ludzi, zarówno pensjonariuszy ośrodka leczniczo-rehabilitacyjnego, jak i studentki (głównie) Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Być może swoiste oodalenie, związane z tym, że jest Amerykanką, pozwala jej dostrzec także nieprzydatność opozycji socjalizm-kapitalizm w rozumieniu procesów i zjawisc społecznych (nie tylko tych związanych ze starością).

Dlaczego właściwie starość ma być aktywna? – można by nieco naiwnie zapytać, bo przecież czasem i takie pytania warto zadawać. Skąd ten kult samowystarczalności i samoopieki w kontekście ostatnich dekad ludzkiego życia? Jakie jest wreszcie źródło założenia, że jeśli nie będziemy aktywni i samodzielni, to czeka nas tylko zależność granicząca z ubezwłasnowolnieniem?

Jessica Robbins tłumaczyła podczas konferencji i tłumaczy w tekście, że ideał samodzielnego i aktywnego starego człowieka świetnie współgra z neoliberalnym spojrzeniem na świat społeczny. Mamy być odpowiedzialni za swoje życie, niezależnie od tego, w jakim jesteśmy wieku (i niezależnie od systemowych uwarunkowań naszego życia). Ta odpowiedzialność dotyczy między innymi cielesności – można odnieść wrażenie, że obecnie przed każdą chorobą można się "ochronić" (zdrowo jedząc, uprawiając sport, regularnie poddając się profilaktycznym badaniom itd.).

Dla mnie to także rodzaj zaczarowywania rzeczywistości. Starość – chcemy tego czy nie – wiąże się z chorowaniem i z częściową utratą sprawności. Oznacza to, że starsi ludzie w pewnym momencie mogą potrzebować opieki i wsparcia, które pozwolą im zachować względną samodzielność, a przede wszystkim – podmiotowość. Mogą też potrzebować rozsądniej zaprojektowanych telefonów komórkowych, domów, a nawet miast. Te udogodnienia nie pojawią się jak grzyby po deszczu, nawet jeśli wszystkie fundacje w tym kraju zaczną aktywizować seniorów.