fb rss

Dziadkowie i wnuki. Nie do końca wspólna historia

line

 

Kampanie (czy reklamy) społeczne powoli stają się równie wszechobecne (i natrętne?) jak reklamy coraz skuteczniejszych proszków do prania, w których zaczynają występować mężczyźni, i coraz łatwiejszych w prowadzeniu samochodów, w których za kierownicą zaczynają pojawiać się kobiety.. (Nie ukrywam, że przełamywanie schematów genderowych mnie cieszy :) ).

Jakiś czas temu natknęłam się na kampanię, której celem jest przełamanie utartego przekonania, odnoszącego się do istnienia osobnych, właściwie nie mających ze sobą nic wspólnego światów, w kórych żyją babcie, dziadkowie i ich wnuki.

Fundacja "Dzieci Niczyje" oraz jej partnerzy zaproponowała odmienną wizję międzypokoleniowych relacji, promując ją przewodnim hasłem "Dziadkowie i wnuki. Wspólna historia". Zgodnie z nią zniszczona kurtka przestaje być tylko zniszczoną kurtką, gdy obrośnie w historię opowiedzianą przez dziadka…

 

 

Czy można mieć jakieś zastrzeżenia do takiej wizji? Nie pytam o to, czy kampania cokolwiek zmieni, ale o to, co kryje się za tym przekazem, i o to, co jej twórcy i organizatorzy mówią nam pomiędzy wierszami.

Po pierwsze, wydają się być przekonani, że to wnuki nie mają ochoty na rozmowę z babcią i dziadkiem, podczas gdy starsze osoby nie mogą doczekać się ich odwiedzin. Wydaje mi się, że to dość złudna wizja. Gdy w grudniu współorganizowałam dla Fundacji Punkt Widzenia konferencję "Wolontariusz/ka 50+", jej uczestniczki, panie na emeryturze, twierdziły, że nie chcą organiczać swojego życia do bycia babcią. Nie dziwię się temu. W Polsce bycie babcią stosunkowo często oznacza pracę na etacie opiekunki, czyli ciężkie, codzienne obowiązki, a nie tylko frajdę opowiadania historii. Co poza wolontariatem mogą robić seniorki i seniorzy? W Polsce 100 000 osób uczestniczy w zajęciach Uniwersytetów Trzeciego Wieku, o czym piszą autorzy raportu "Zoom na UTW"

Po drugie, czy babcie i dziadkowie nie chciałyby wysłuchać historii swoich wnuków i wnuczek? Może nawet wnuczki i wnuki mogłyby ich czegoś nauczyć, choćby obsługi komputera. Mogłoby to sprawić, że starsze osoby włączyłyby się bardziej w życie swoich wnuków niż opowiadając im o starych kurtkach i łyżwach. Zgodnie z wynikami raportu "Dojrz@łość w sieci", jedną z barier w korzystaniu z nowych technologii wśród osób 50+ jest brak umiejętności korzystania z nich, co jest  "spowodowane np. wstydem przed młodszym pokoleniem i strachem przed pokazaniem, że się czegoś nie umie i nie wie [podkr. moje - AW]."

Po trzecie, kampanie społeczne z tajemniczych powodów nie są kierowane do seniorów, jakby można było zmienić starość za ich plecami. Organizatorzy kampanii "Dziadkowie i wnuki. Wspólna historia" pomyśleli tylko o wnukach, wpisując się w obowiązujący trend. "Pogadaj z dziadkami", przekonują, a następnie opisz tę historię  lub zrób zdjęcie i wygraj tablet. Dlaczego nie zachęcić do pisania i fotografowania także starszych osób, skoro ma to być "wspólna" opowieść. Ich wersje historii, które opowiadają im wnuki mogą być frapujące, podobnie jak spostrzeżenia starszych osób na temat spotkań ze znacznie młodszymi od nich ludźmi. Poza tym, i seniorom przyda się tablet…