fb rss

Włosy (2). Trend gładkiego ciała

line

 

Mniej więcej 2 miesiące temu miałam zabieg, po którym nie mogłam golić nóg, a właściwie – jednej nogi. Ponieważ moja noga nie nadawała się do odprawiania depilacyjnego rytuału, postanowiłam dać sobie spokój z obiema (choć na początku goliłam tę jedną, która mi została, i kawałek drugiej, co wprowadziło mnie w stan rozbawienia, więc zmieniłam strategię).

Tu nawet nie chodzi o higienę, myślałam, obserwując rosnące włosy, nie chodzi także o pielęgnację. Niegolona skóra nóg nie jest „niehigieniczna” ani „niewypielęgnowana”. Zgodnie z moimi spostrzeżeniami niegolenie sprawia, że skóra na nogach, na których rosną włosy, nie staje się tak szybko wysuszona jak skóra, na której włosów nie ma. Niegolenia ma też inne zalety, choćby oszczędność czasu i pieniędzy.

Dlaczego zatem nie możemy patrzeć na swoje włosy na innych niż głowa częściach ciała? (Piszę „nie możemy” myśląc kobietach, ale przecież trend gładkiego ciała coraz częściej dotyka – symbolicznie i dosłownie – także mężczyzn).

 

 

Ponieważ znam życie nie tylko z samego życia, ale i z opowieści o życiu, temat pozbywania się włosów przypomniał mi o dwóch wątkach: literackim i filmowym. Gdy Judyta, bohaterka filmu „Nigdy w życiu” szykuje się na randkę, jej dorastająca córka radzi jej, żeby pozbyła się włosów na ciele. Judyta dopytuje, czy chodzi o włosy na nogach. Córka wyprowadza ją z błędu, a ja oczami wyobraźni widzę miliony kobiet, które oglądając ten film, pomyślały, że może czas na używanie maszynek, depilatorów, wosków i kremów nie tylko na nogach, pod pachami i w okolicach bikini.

Drugi wątek, a właściwie motyw przewodni, związany z włosami, pojawia się w powieści „Wilgotne miejsca” Charlotte Roche. Jej główna bohaterka trafia do szpitala po tym, jak rani się, goląc włosy w okolicach odbytu. Najprawdopodobniej same/sami przyznacie, że golenie okolic intymnych nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń, a jednak ten typ praktyk kulturowych staje się coraz bardziej „oczywisty”, choć bardziej krytycznie wciąż (?) podchodzą do tego ginekolodzy i ginekolożki, twierdząc, że pozbywanie się włosów łonowych jest niebezpieczne dla zdrowia i nie ma związku z dbaniem o higienę. 

Chętnie zrealizowałabym badania, w trakcie których mogłabym porozmawiać z kobietami i z mężczyznami, pytając ich o to, dlaczego właściwie nie mogą żyć z włosami rosnącymi na różnych częściach ich ciał. Moja intuicja podpowiada mi, że higiena i pielęgnacja to tylko jedna strona medalu – o tej stronie często piszą użytkowniczki i użytkownicy forów internetowych, zachwalając rozmaite zabiegi pomagające pozbyć się problemu. Odnoszę zresztą wrażenie, że golą się coraz młodsi ludzie. Nesta89 pisze (pisownia oryginalna):

 

"Ja mam 13 lat. Depiluję miejsca intymne od roku. Na początku robiłam to maszynką, ale tak jak już dziewczyny wcześniej mówiły – To strasznie piecze i robią sie krostki. Spróbowałam więc kremu do depilacji. Aby wszystko poszło dobrze musisz:
-Poczekać, aż zagoją się wszystkie krostki po goleniu maszynką ( nie golić włosków w tym czasie!!!)
- Nałożyć krem na !!!MIN!!! 15 min ( mimo,że w ulotce pisze inaczej)
- I do dzieła
Zalety stosowania tego ssposoby są takie, że nie muszisz golić włosków codziennie, tylko co kilka dni, a one dodatkowow się nie wzmacniają. To by było na tyle…. CIum papa"

 

Druga strona medalu to estetyka. Coraz częściej wydaje nam się, że nie możemy mieć włosów na kolejnych częściach ciała, ponieważ będzie to „źle wyglądało” (nie pokażemy się „w takim stanie” partnerowi lub partnerce, innym osobom pływającym w basenie, opalającym się na plaży itd…) Na stronach centrów terapii laserowej czytamy, że możemy usunąć owłosienie z górnej wargi, brody, policzków, szyi, klatki piersiowej, brodawek sutkowych, pach, przedramion, ramion, karku, pleców, brzucha, bikini, wzgórka łonowego, pachwin, ud, kolan, łydek, stóp i rąk oraz bruzdy pośladkowej.

 

Dlaczego jednak włosy „źle wyglądają”? Dlaczego moją pierwszą myślą po zabiegu w trakcie brania prysznica była myśl o tym, że będę mogła golić tylko część jednej nogi? Co sprawia, że mamy być coraz bardziej gładcy? Dlaczego kupujemy maszynki, kremy i depilatory? Dlaczego spędzamy godziny w gabinetach kosmetycznych i dlaczego wydajemy setki złotych na laserowe zabiegi? 

Tak, chcemy być atrakcyjniejsi/piękniejsi/przystojniejsi. Chcemy podobać się sobie i innym ludziom. Co jednak sprawia, że coraz rzadziej  jest to możliwe, gdy nie jesteśmy ogoleni? I na co wskazuje brak akceptacji włosów na ciele czy odczuwanie obrzydzenia związane z ich posiadaniem?  

Czasem ciekawe tematy badań nie leżą na ulicy, jak zwykło się sądzić, czasem lądują one w odpływach naszych wanien..

 

PS Życzę wszystkiego dobrego w roku 2013 :)

 

 


1 komentarz

line
  1. marzen

     
    od kilku lat sukcesywnie zapuszczam wlosy na noach, pod pachami i w okolicach bikini. na poczatku byla to deklaracja polityczna, ale teraz stala sie zwyczajnoscia. powoli zapominam, ze ktos to robi i dziwie sie, jak widze ogolone pachy. kilka moich znajomych tez ma podobnie jak ja. fak of golenie i depilacje!

    line

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>