fb rss

Metodologia od kuchni

line

 

Jakiś czas temu na naszym facebookowym profilu pojawił się kadr z filmu „Historie kuchenne”, co, oczywiście, nie było przypadkowe. (Do niedawna opowiadaliśmy o badaniach jakościowych, używając kadru z filmu „Skóra, w której żyję”, co przypadkowe było jeszcze mniej. Ale o tym napiszę może innym razem.)

Inspirowanie się w trakcie projektowania i przeprowadzania badań jakościowych filmowymi opowieściami ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze, chodzi o podkreślenie tego, że badaniom jakościowym często blisko do sztuki (niestety, badacze rzadko o tym mówią, najprawdopodobniej bojąc się tego, że podważona zostanie ich wiarygodność, choć nie ma takiego zagrożenia – wystarczy stosować się do odpowiedniej do danego tematu i obszaru metodologii). Po drugie, używanie metafor filmowych pozwala np. poszerzyć kategorie, których używamy, interpretując badania, dzięki czemu o wynikach prowadzonych badać możemy opowiadać w bardziej obrazowy i przez to łatwiejszy do wyobrażenia sposób.

 

 

(Krzywe) zwierciadło badań

„Historie kuchenne” to jednak nie tylko i nie do końca film o metaforach. To film, który w krzywym (?) zwierciadle pokazuje pracę badaczy. Badacz jest więc (czy też chce być) obiektywnym, zdystansowanym i milczącym obserwatorem, skrupulatnie notującym każde słowo i gest badanego. Ponieważ film toczy się w latach 50-tych XX wieku musimy wziąć poprawkę na techniczne aspekty prowadzenia współczesnych badań. Jak można się domyślać, papier, a nierzadko i dyktafon to obecnie za mało.

Dla mnie ciekawe i obiecujące jest to, że filmowe badania odbywają się w domach badanych, dokładniej: w ich kuchniach. Uważam, że miejsce badań powinno współgrać z ich tematem. Jeśli badamy to, w jaki sposób, kiedy i dlaczego kobiety i mężczyźni używają kosmetyków, to, rzecz jasna, warto z nimi o tym porozmawiać. Warto jednak zobaczyć też, gdzie ich kosmetyki stoją, w jaki sposób są nakładane, wcierane i wklepywane. Jak dużo albo mało ich jest. Itd.. Uzyskamy dzięki temu ciekawy, może nawet intrygujący i najprawdopodobniej przydatny materiał badawczy.

Badawcza rzeczywistość jest jednak najczęściej inna, ponieważ najbardziej popularną jakościową techniką badawczą jest zogniskowany wywiad grupowy przeprowadzany w fokusowni. Oznacza to, że grupa osób odpowiada na pytania i rozwiązuje zadania w specjalnie dostosowanej do tego sali, zaopatrzonej m.in. w kamerę i lustro weneckie. Po drugiej stronie tego lustra całe badanie albo jego fragment ogląda osoba je zamawiająca. Aż dziwne, że jeszcze nikt nie nakręcił na ten temat filmu..

 

 

Zwyczaje kuchenne norweskich kawalerów

Badanie, będące motywem przewodnim „Historii kuchennych”, odbywa się w kuchni, ponieważ zbadane mają być zwyczaje kuchenne norweskich kawalerów. Zająć się tym mają badacze ze szwedzkiego Instytutu Badań Domowych (wątek narodowy jest jednym ze sposobów pokazania iluzji obcości pomiędzy badaczem a badanym). Okazuje się jednak, że, po pierwsze, dość trudne, o ile nie niemożliwe, jest prowadzenie badań bez prowadzenia rozmów. Po drugie, okazuje się też, że proces obserwacji jest dwustronny, bo przecież badacz nie ma monopolu na jej prowadzenie.

Rzetelne przeprowadzenie badań łączone było (i wciąż jest) z zachowaniem obiektywizmu, a to  z kolei z brakiem zaangażowania w proces badawczy. Próby spełniania tych warunków wynikają głównie z tego, że nauki społeczne wzorują się na naukach przyrodniczych, nawet jeśli pojedynczy badacze nie są tego świadomi. W przeciągu ostatnich pięćdziesięciu (!) lat  odbyło się jednak wiele poważnych metodologicznych dyskusji, które podważyły samą możliwość istnienia kogoś takiego jak obiektywny badacz i czegoś takiego jak obiektywna nauka. Okazało się, że badacz nie tyle powinien wystrzegać się emocjonalnego stosunku do badanego zjawiska – powinien go raczej refleksyjnie przepracować i włączyć do interpretowanych danych.

Na szczęście bohaterowie filmu, niezależnie od panujących wówczas metodologicznych trendów, zmieniają się w trakcie opowieści. Badający Nillson zaczyna rozmawiać i jeść z badanym, Isakiem, przekraczając narzucone przez Instytut Badań Domowych normy prowadzenia badań. Dystans Nillsona i nieufność Isaka stopniowo zmieniają się w zainteresowanie, a nawet sympatię. W końcu badacz z piedestału własnego krzesła (żeby nie napisać inaczej) schodzi na ziemię. Myślę, że trudno o lepsze zakończenie. Trudno też o bardziej sarkastyczny komentarz do badawczej pracy.

 

 

Bardzo polecam :).

 

    

"Historie kuchenne", reż. Bent Hamer, Norwegia, Szwecja 2003