fb rss

Od stóp do głów

line

 

Od dawna interesuje mnie ciało. Zarówno badawczo, jak i poza badawczo. Cieleśni jesteśmy przecież od stóp do głów i od narodzin do śmieci.

Jeśli chodzi o ciało z badawczego punktu widzenia, to staram się na zwracać na nie uwagę, czegokolwiek bym nie badała. Moje naukowe tematy zresztą ‘od zawsze’ były bardzo cielesne. Nie sposób nie mówić o ciele, przyglądając się ciąży, miłości i śmierci. (Choć po dłuższym zastanowieniu muszę przyznać, że jednak jest na to 'sposób' – wystarczy sięgnąć po dostępne na ten temat książki).

 

 

Jako nie-badaczka (jeśli bardzo się skoncentruję, potrafię oddzielić moje badawcze i nie-badawcze tożsamości ;)) od czasu do czasu chodzę na zajęcia pracy z ciałem. W trakcie takich warsztatów najbardziej podoba mi się moment głębokiej relaksacji :), ale oczywiście w pogłębianiu świadomości własnego ciała nie tylko o relaksację chodzi.

 

Od dawna mam też poczucie, że jako badacze i badaczki cielesnym tematom poświęcamy zbyt mało uwagi. Staram się nie krytykować zanadto badań ilościowych (w coraz większym stopniu z nich korzystam), ale w tym momencie muszę napisać, że badania ilościowe z cielesnością nie radzą sobie zupełnie. Wynika to zapewne z przyjmowanej przez nie perspektywy i z tego, co można dzięki niej zobaczyć – niby w kwestionariuszu można zapytać o wszystko, ale spróbujcie skonstruować taki kwestionariusz, w którym zapytacie respondentów o doświadczanie własnego ciała (w różnych kontekstach).

Ta bezcielesność badań ilościowych i większości badań jakościowych jest tym bardziej zastanawiająca, że doświadczamy ciała niemalże zawsze i wszędzie. Musielibyśmy zapaść w śpiączkę albo z innego powodu utracić świadomość siebie, żeby zapomnieć o tym, że jesteśmy cieleśni.

Odpowiedź na pytanie o to, dlaczego ciało nie pojawia sie w badaniach, byłaby zapewne złożona i wielowątkowa. Musielibyśmy prześledzić pod tym kątem nie tylko historię związaną z powstaniem badań (podstawowych i stosowanych), ale i historię kultury. Taka podróż w przeszłość na pewno byłaby ciekawa (oraz długa!). Ja w tym miejscu chciałabym zwrócić uwagę na dwa praktyczne i jak najbardziej współczesne powody braku zainteresowania ciałem w badaniach.

Po pierwsze, niełatwo tę cielesną sferę naszych doświadczeń zbadać, bo nie do końca wiadomo, jak to robić. Słuchając odpowiedzi na pytania czy obserwując reakcje badanych? A może i pytając, i patrząc? Jak pytać, żeby nie zapomnieć o ciele? Prowadzić wywiad w kierunku cielesnych (i zmysłowych) doświadczeń? Cielesnym wątkom poświęcić osobne kategorie badawcze?

Po drugie, jak o cielesnych aspektach doświadczeń pisać? Może nie pisać, tylko..? No właśnie – tylko co. Jak przekazać czytelnikom i czytelniczkom raportu wnioski z badań, żeby ich odbiorcy nie tylko zrozumieli respondentów, ale i wczuli się w ich (cielesną) sytuację? Może niekoniecznie i nie tylko przygotować prezentację, w której główną rolę będą odgrywać słowa, może właczyć do niej film, a przynajmniej zdjęcia? Może też warto po badaniach przeprowadzić warsztaty, przybliżające cielesną (w tym sensoryczną) część uzyskanych wyników?

 

Nawet jeśli pytania nie należą do najprostszych, szukanie na nie odpowiedzi może być zajmujące.